Mam znajomego.

Facet ma dziecko w drodze oraz obrączkę na palcu przypieczętowaną wspólnym kredytem hipotecznym. Jest trenerem personalnym drugą dekadę, nie narzeka na brak klientów, uwielbia swoją pracę. Nigdy nie odczuwał potrzeby zmiany, zarabia dobrze.

Do czasu.

Trenujący z nim ludzie wydają mu się coraz leniwsi, nudniejsi, bardziej roszczeniowi, już nie chce być trenerem, ma dość. Wypalenie zawodowe atakuje znienacka.

Chce zacząć od nowa. Zmiana stanowiska, branży, może miasta, wybranka pracuje zdalnie, więc to nie problem.

Przeglądamy wspólnie oferty pracy, wywiązuje się dialog:

– Ej no, nie będę pracował z młokosami po studiach za minimalną krajową, to są jakieś jaja?
– No pewnie, że nie, to by było marnotrawienie Twojego potencjału. Obczaj stanowiska menadżerskie, tam masz większy challange i lepszą kasę.
– No ale jak, tam wszędzie piszą, że „wymagane co najmniej 2-letnie, poparte sukcesami doświadczenie na podobnym stanowisku”!
– Przecież od 10 lat zarządzasz sztabem ludzi i współpracujesz z wieloma firmami, ślij CV!
– Dobrze się czujesz? Pijemy tylko colę zero.

Czułem się całkiem nieźle.

Trener personalny, a szczególnie trener pracujący jako freelancer, jest szczególnym typem menadżera, który doskonale sprawdzi się na podobnym stanowisku.

Co ja mówię, sprawdzi się lepiej, niż „typowy” menadżer.

O co chodzi w tej grze?

Nie umniejszając roli pięknie brzmiących sloganów, tj. „odpowiedzialność społeczna”, „misja firmy”, „nasza wizja”: celem przedsiębiorstwa jest zarabianie pieniędzy. Firma jest tylko ogólnie przyjętą nazwą dla grupy ludzi, którzy poświęcają część życia na realizację pewnych zadań, za które otrzymują wynagrodzenie. Im lepiej te zadania wykonują, tym lepiej dla firmy, ponieważ przedsiębiorstwo generuje wyższy przychód. Osobom odpowiedzialną za owe lepsze wykonywanie zadań jest menadżer/dyrektor nadzorujący podległych mu pracowników, którzy nie zawsze chcą i wiedzą jak wspomniane zadania wykonywać.

Na takiej osobie ciąży spora odpowiedzialność, nie każdy się na rzeczone stanowisko nadaje. Dobry trener personalny sprawdzi się doskonale.

Obojętnie, czy chodzi o ilość wyprodukowanych podpasek, sprzedanych gum do żucia czy znalezienie 300 pracowników do otwierającej się fabryki czołgów – menadżer odpowiada za realizację pewnego celu, który jest możliwy do osiągnięcia jedynie we współpracy z podległym mu zespołem.

Z reguły nie jest to prosty proces, należy myśleć długoterminowo, znaleźć odpowiednią strategię. Delegować poszczególne zadania, a następnie kontrolować ich realizację, pomagając i motywując pracowników. Przy tym wszystkim należy pamiętać o pilnowaniu budżetu, przepisów i atmosfery wśród członków zespołu gotowych pomordować się przy okazji pierwszego konfliktu.

Kariera trenera

Teraz przełóżmy to na realia pracy trenera:

Zaczynając karierę, trener musi pozyskać klientów. Aby to zrobić, potrzebuje wiedzy związanej z funkcjonowaniem ludzkiego ciała, której klient najczęściej nie potrafi zweryfikować, dlatego nie jest ona – wbrew pozorom – najważniejsza. Jednak mówimy o dobrym trenerze. Wydaje on kasę na kursy i szkolenia, spędza noce nad książkami.

Ale to dopiero początek – aby ktoś z trenerem zechciał trenować, potrzebne jest zaufanie, nić sympatii i porozumienia oraz multum czynników niezbędnych do wzbudzenia w kliencie chęci do regularnego płacenia za wspólne treningi, bądź inne usługi.

Jako trener, zagadujesz klubowiczów na siłowni, znajomych, rodzinę, pozyskujesz klientów przez internet na milion sposobów.

Co jest dalej?

Obojętnie, czy klient chce schudnąć, poprawić kondycję – nie ma uniwersalnych, skutecznych strategii, działających na każdego, należy dobierać je w zależności od potrzeb, stworzyć własne albo zadziałać zupełnie nieszablonowo.

W drodze do celu napotykacie różne komplikacje: choroby, zmianę pracy, problemy rodzinne – czyli wszystko, co teoretycznie jest ważniejsze, niż zrzucenie kilku kilogramów.

Pilnujesz klienta w trakcie treningu – o kontuzję nietrudno. Ingerujesz w jego życie głębiej: zmieniasz jego nawyki żywieniowe, godziny snu, sposób spędzania wolnego czasu, podejście do wielu spraw.

Mimo licznych perypetii – udaje się.

Klient ma formę, o której marzył, poleca Cię znajomym i rodzinie. Teraz mówi Ci, że obecna forma nie wystarczy, chce przebiec maraton.

Kariera menadżera

Zatrudniasz się w korpo zbrojeniowym. Zaczynasz od malowania samolotów, z czasem Cię doceniają, awansujesz.

Dostajesz zadanie: „Mirek, tam za płotem, za rok chcemy produkować czołgi, weź ogarnij temat”. Starujesz z niczym. Musisz znaleźć współpracowników, kogoś kto zaprojektuje halę, wybuduje ją, wyposaży w niezbędne urządzenia. Nie masz pojęcia o jakich urządzeniach mowa, ale uczysz się podstaw na własną rękę i znajdujesz ludzi znających się na reszcie.

Oficjalne otwarcie, burmistrz przecina wstęgę, ksiądz kropi, studenci opijają – interes zaczyna się kręcić.

To początek zabawy: teraz pilnujesz żeby lufa nie spadła nikomu na stopę, pilnujesz terminowości prac, jakości gąsienic. Dbasz o to żeby silnik działał bezawaryjnie, a pociski strzelały na założoną odległość.

Masz czołg? Świetnie! Teraz ktoś musi go kupić, żebyś miał z czego zapłacić pracownikom. A z tymi to różnie bywa: obijają się, buntują, idą na lewe zwolnienia lekarskie – ciężka sprawa.

Ciągle czyhają na Ciebie US, ZUS, PIP, ABW i obce służby.

Ale jest super: Putin bierze 200 czołgów, obiecuje, że jak się sprawdzą, to weźmie następne 200 i poleci Cię kumplom.

 

Dostrzegasz podobieństwa?

Kompetencje trenera/menadżera

 

Mało konkretnie i przejaskrawione?

Ok, oto najbardziej cenione kompetencje menadżerskie sklejone z kilku źródeł:

Samodyscyplina – menedżer powinien narzucać sobie zadania i wywiązywać się z nich nawet wbrew negatywnej presji otoczenia lub presji wewnętrznej.

Rodzina chce żebyś został na studiach, sam boisz się, że zostaniesz za kilka lat z niczym, bez papierka. Ale nic to: planujesz co i jak masz robić, zakasujesz rękawy i nie ma, że boli. Jesteś sportowcem. Wierzysz, walczysz, nie poddajesz się.

Empatia – menedżer powinien mieć zdolność rozumienia problemów i zachowań pracowników, korygować decyzje kadrowe, odpowiednio przydzielać zadania oraz dobierać osoby do zadań, tak, aby przydzielone im zadania nie kolidowały z ich celami i wyznawanymi wartościami.

Bez zrozumienia sytuacji i położenia klienta masz bardzo nikłe szanse na zmianę jakichkolwiek zachowań niezbędnych do osiągnięcia lepszej formy. Część z Twoich pomysłów może stać w jawnej opozycji względem obecnych przyzwyczajeń klienta, dlatego empatia z zawodzie trenera to must have.

Asertywność – menedżer powinien jasno i pewnie wyrażać swoją opinię, zarówno pozytywną, jak i negatywną, a krytykując czyjąś pracę, powinien zwracać uwagę na to, że jego krytyka nie jest krytyką osób, ale sposobów działania. Powinien też dawać pracownikom właściwe wskazówki dotyczące prawidłowego wykonywania zadań.

Oczywiście możesz się szczycić, że jesteś szczery, otwarty i mówisz jak jest, kawa na ławę. Szczerość się ceni, niekiedy warto mówić prosto z mostu. Jednak zakompleksiony człowiek, który po miesiącach walki z myślami zdecydował się na pierwszy od lat trening, akurat w Twoim towarzystwie, po usłyszeniu: „jesteś gruby, ważysz 30kg za dużo, przez co pewnie umrzesz na zawał przed 40ką, weź się ogarnij człowieku i nie jedz tego syfu i trenuj ze mną, a wszystko będzie super” nie będzie równie skłonny do współpracy, jak po porządnej i wnikliwej konsultacji, w której starasz się mu pomóc, zrozumieć i nie oceniać.

 

Nie będę mnożył tej wyliczanki, można dorzucić 15 następnych cech, znasz wnioski.

 

Kto jest lepszy?

Bycie dobrym trenerem personalnym jest świetnym prognostykiem przed pełnieniem funkcji kierowniczych. Menadżer i trener personalny robią w zasadzie to samo, jest tylko jedna znacząca różnica.

Trenerowi płacą jego „pracownicy”, nie na odwrót.

Kto jest lepszy?

*Mam świadomość, że odnalezienie się wolnego strzelca w korporacyjnych mechanizmach może trochę czasu zająć, pewne procedury są odmienne i realizowane na większą skalę, jednak rdzeń obu zawodów jest ten sam. Nie zmienia to faktu, iż fenomen zawodu trenera personalnego można wykorzystać w działaniach niezwiązanych stricte z pracą nad sylwetką. Zmiana wymaga reorganizacji, która przebiega dużo szybciej, niż w przypadku osoby nieposiadającej wymaganych predyspozycji.

Efekt wdrożenia trenera-menadżera jest warty tego ryzyka.

Share This