Hotel zarezerwowany, bilety kupione, torba spakowana, przeszczęśliwa znajoma odwozi Cię o 2 w nocy na lotnisko, czy tam inny dworzec. Teneryfa, Kalifornia, Ibiza, Rabka-Zdrój – bez znaczenia. Wakacje. Urlop. Odpoczynek. Wolne. Tyle na to czekałeś, wiekopomna chwila w końcu nadeszła. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie myśli pałętające się w tyle głowy.

STRACĘ FORMĘ, ROZTYJĘ SIĘ, MASA SPADNIE, CAŁA PRACA PÓJDZIE NA MARNE!!!

Jeśli jesteś w grupie nieszczęśliwców, których tył głowy na poważnie formułuje tego typu obawy – czytaj dalej, za kilkaset znaków uda Ci się go uciszyć.

Jak zmienia się forma w trakcie odpoczynku?

Deload? Regeneracja? Roztrenowanie?

To pojęcia bardzo dobrze znane doświadczonym sportowcom, którzy doskonale wiedzą, że tydzień, dwa bez treningu nie pogorszą ich zdolności wysiłkowych, wręcz przeciwnie – treningowy urlop przyniesie im długofalowo więcej dobrego, niż złego. Oczywiście kilku(nasto?)dniowa przerwa od reżimu treningowego nie będzie miała miejsca w okresie startowym, jednak jest to stały element planu treningowego, którego zaniedbanie nazbyt często przyczyna się do psychicznego wypalenia i fizycznego zniszczenia sportowca.

Co prawda porównywanie obciążeń treningowych zawodnika i amatora jest jak porównywanie Ferrari do Punto, jednak oba samochody potrzebują raz na jakiś czas ładowania akumulatora, chociaż ten pierwszy jest poddawany o wiele większym obciążeniom. O ile kierowcy Punto rzadko kwestionują celowość ładowania akumulatora, rzucając hasłami „eee, ja to spokojnie i mało jeżdżę, nie muszę ładować, to się nie zużywa, przecież dobrze działa”, o tyle sportowcy amatorzy, bazując na podobnym schemacie rozumowania, zajeżdżają się i funkcjonują na oparach. To, że Twój silnik nie rozkręca się do takich obrotów, jak silnik Ferrari, nie znaczy, że jest mniej eksploatowany.

Sportowiec amator odpoczywać musi. Ale jak to, przecież forma się…

Przechodząc do kluczowych dla nas parametrów, czyli zachowania masy mięśniowej, niskiego poziomu tkanki tłuszczowej i parametrów siłowo-wytrzymałościowych:

20 studentów trenowało przez 4 tygodnie, po czym następowały 2 tygodnie przerwy od jakiejkolwiek aktywności. 4 tygodnie treningu spowodowały wzrost masy mięśniowej i siły, przy jednoczesnej redukcji masy tłuszczowej. Potem nastąpiła 14-dniowa przerwa, po czym powtórzono pomiary. Niespodzianka, nic się nie zmieniło.

(LINK)

W przypadku bardziej zaawansowanych sportowców spadek poszczególnych parametrów wysiłkowych spowodowany przerwą, jest bardziej dostrzegalny (5-10%), jednak z reguły powrót do sprawności wyjściowej zajmuje tyle samo, lub mniej czasu, niż wynosił odpoczynek.

W trakcie przerwy od ćwiczeń:

  • odpoczywa nasz układ nerwowy, dzięki czemu często po powrocie nasze ciężary maksymalne w danych ćwiczeniach rosną (o ile się odpowiednio wcześniej skatujemy)
  • Redukujemy stany zapalne, mikrouszkodzenia i urazy
  • psychicznie odpoczywamy od treningów, nabierając na nie ochoty na nowo
  • Obniżamy poziom stresu, który jest nieodłącznym kompanem intensywnych treningów

Same plusy, które można by wymieniać w nieskończoność!

Dlatego pytanie brzmi:

Dlaczego psujemy formę w wakacje?

Mamy tendencje do funkcjonowania w systemie binarnym, gdzie „0” znaczy „ciężko trenuję, zdrowo się odżywiam, unikam używek, odpowiednio śpię”, a „1” jest tożsame z „moja aktywność ogranicza się do tourne monopolowy – budka z hotdogami – leżak – przeciętnej jakości nadmorski lokal taneczny”.

Efektem takiego wypoczynku jest:

  • nadmiar dostarczanej energii
  • rozregulowany rytm dobowy
  • wymęczony truciznami i stymulantami organizm
  • zaburzenia w gospodarce hormonalne, wynikające z powyższych
  • przyrost tkanki tłuszczowej na skutek wszystkich powyższych myślników

Wydaje się to oczywiste, jednak niezmiernie śmieszą mnie osoby obwiniające wakacje i brak treningów jako źródło wszelkiego zła.

Spieprzyłeś formę nie dlatego, że nie trenowałeś, zrobiłeś przerwę od ciężarów, lekko odpuściłeś dietę.

Spieprzyłeś formę, ponieważ jadłeś syf, katowałeś organizm na wiele sposobów, olałeś zdrowy rozsądek i podstawowe zasady dotyczące dbania zdrowie, zapadając w alkoholowo-plażowo-imprezowy letarg.

Jak temu zapobiec?

Złotych myśli i rad nie będzie, chyba, że w ten sposób zinterpretujesz uwagi odnośne znalezienia złotego środka.

Zaskoczę Cię: w trakcie wakacji można dobrze się bawić spacerując, rekreacyjnie jeżdżąc na rowerze, chodząc po górach czy pływając. Pizza na obiad może wchodzić codziennie, jednak nie musi być ona spożywana 5x dziennie i zapijana piwem. Z imprezy można wyjść na własnych nogach, bez zapewniania znajomym spaceru z belką na plecach.

Wszystko jest dla ludzi, warto jednak pamiętać o umiarze – przecież nie trenujesz codziennie po 5h, bijąc PR na każdym treningu, dodając mocne interwały przed cardio? 

Próbuj nowych potraw, jedz kebaby, lody, baw się. Miej jednak w osławionym tyle głowy pewność, że dla chcącego nic trudnego i jeśli bardzo się postarasz, to wbrew wszelkim badaniom, w dwa tygodnie zepsujesz wszystko, na co pracowałeś pół roku.

Share This