Nazywam się Paweł, mam 23 lata, jestem trenerem personalnym. Działam głównie na terenie Katowic i okolic.

To taki wspaniały zawód, który polega na wspólnym osiąganiu maksymalnych możliwości, jakie oferuje ludzkie ciało i umysł.

Jak to wszystko się zaczęło?

Od MMA. W czasach gdy o ADHD jeszcze nie mówiło się głośno, rodzice musieli coś ze mną zrobić abym nie wykorzystywał nadmiaru energii na demolowanie otaczającego mnie środowiska. W sztuki walki “wsiąknąłem” na blisko 10 lat, jest to sport, w którym zapuszczałem korzenie. Mam w nim na koncie kilka sukcesów, ze srebrnym medalem Mistrzostw Polski włącznie, jednak z perspektywy czasu nie są one istotne.

Ważniejsze od medali są wyrobione w trakcie treningów nawyki i wola walki oraz przekonanie, że ciężka praca popłaca. “Just do your job” i wszystko idzie po Twojej myśli.

Przyszła pora na zmiany, mata przestała dawać mi szczęścia.

Całkiem przypadkowo trafiłem na kolarstwo. To bardzo trudny sport, wymagający wielu wyrzeczeń i ogromnego poświęcenia. Ponad 15h tygodniowo spędzane w siodełku, blisko 20 000 km przejeżdżane rocznie na rowerze to olbrzymie obciążenie, nie tylko dla mięśni.

Był to czas, w którym zaczęło nurtować mnie pytanie: “dlaczego oni są szybsi ode mnie”? “Dlaczego są lżejsi, wytrzymalsi, wygrywają wyścigi, a ja tego nie potrafię”?

Odpowiedzi zacząłem szukać w książkach. Masowo pochłaniałem pozycje związane z dietetyką, metodyką treningu, psychologią. Z czasem zdałem sobie sprawę, że jeszcze więcej wiedzy mogę znaleźć w sieci. A korzystając z anglojęzycznych portali docieram do informacji, o których konkurencja nie ma zielonego pojęcia.

To przyniosło efekty, zająłem kilka wysokich pozycji w wyścigach. Po kilku sezonach musiałem zadecydować: próbuję zostać zawodowym kolarzem czy zaczynam “nudne, szare życie”?

“Nudne, szare życie” zacząłem od… studiów prawniczych. Zawsze bardzo dużo czytałem, a większość z tego co czytam – zapamiętuję W połączeniu z umiejętnością łączenia faktów i analitycznym umysłem dało mi to całkiem niezłą bazę do robienia kariery w zawodach prawniczych.

Początkowo szło mi bardzo dobrze, ciągle aktywnie trenowałem. `w międzyczasie dwukrotnie otarłem się o podium Mistrzostw Polski na ergometrze wioślarskim. Niestety (albo `stety?) coraz częściej zdawało mi się, że nie robię w życiu tego co powinienem. Pomoc człowiekowi poprzez reprezentację w sporze przed sądem wydawało mi się kuszącym sposobem na życie, ale intuicja i podpowiedzi znajomych sprawiły, że 2 lata temu spróbowałem swoich sił jako trener personalny.

To było to. Nic, nigdy nie dawało mi takiej satysfakcji i spełnienia jak pomoc człowiekowi pragnącemu zmian w życiu. Najczęściej chodzi o zdrowie, sylwetkę czy kondycję – szybko okazało się, że nie tylko, bo każda zmiana w ciele zaczyna się od głowy.

Poświęciłem się misji trenera całkowicie – jeszcze więcej nauki, jeszcze więcej pracy, zbieranie doświadczenia.

Trwa to do dzisiaj.

Share This