Trener personalny. To brzmi dumnie.

Mówi się, że to fajny, modny zawód, w którym mało robisz, dużo zarobisz, a sławę i uwielbienie masz w pakiecie z sześciopakiem. Na brzuchu.

Przecież to takie proste – mówisz ludziom, że mają zrobić kilka pompek, przysiadów i brzuszków, nie jeść pączków bo są tłuste, raz na jakiś czas rzucasz tekstem “dasz radę, uda Ci się”.

Jeśli szukasz takiej usługi – zamknij tą kartę, nie jestem osobą, której szukasz.

Za co płacisz, na czym polega prawdziwy trening personalny?

Indywidualne podejście

Teksty o “treningu szytym na miarę” zaczynają przyprawiać mnie o mdłości, jednak prawdą jest, że najlepiej wyglądasz w garniturze zrobionym na zamówienie, uszytym po dwukrotnych przymiarkach, niż w produkowanym masowo, poliestrowym płacie materiału.

Weź też pod uwagę, że nie podbijesz salonów w pożyczonym od najlepszego przyjaciela, szytym na zamówienie garniturze – pomimo, że na nim leży idealnie.

Każdy człowiek jest inny – chodzi nie tylko o oczywistości tj. płeć, wiek, waga, cel: różnimy się od siebie somatotypem, dotychczasową aktywnością, możliwościami czasowymi, podejściem do sportu, przebytymi urazami i chorobami (ewentualnie wadami sylwetki), stanem układu hormonalnego i wieloma innymi czynnikami.

To, że Twoja koleżanka schudła 10 kg jedząc 10 jabłek dziennie i ćwicząc przed TV z Tą, Której Imienia Nie Wolno Wymawiać, nie oznacza, że taka metoda sprawdzi się u Ciebie.

Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że możesz sobie zrobić krzywdę.

Mieszkając w Katowicach i umawiając się na spotkanie w Krakowie wsiadasz do samochodu, wjeżdżasz na A4 i w 40 minut jesteś na miejscu.

Jakiej instrukcji na dojazd do Krakowa udzielisz koleżance, która mieszka w Gdańsku, jest skazana na PKP, a na domiar złego umówiłyście się w dzień wolny od pracy?

Wiedza i doświadczenie

Trener personalny to połączenie instruktora, teoretyka treningu, dietetyka, fizjoterapeuty, psychologa i kilku zawodów pokrewnych. Mając na uwadze, że aby wykonywać część z opisanych zawodów, należy ukończyć kilkuletnie studia, przeciętny trener personalny powinien mieć ok. 50 lat, CV na 5 stron i drogę dom-siłownia-dom usłaną płatkami róż wielbiących jego mądrość fanek.

Odnoszę jednak wrażenie, że typowy trener ma lat mniej, niż 30, IQ maksymalnie dwukrotnie wyższe niż wiek, a studia kończył w Wyższej Szkole Robienia Hałasu. O doświadczeniu nie wypada mi mówić, sam pracuję w zawodzie dopiero trzeci rok, wcześniej robiłem jednak „kilka” związanych ze sportem rzeczy.

Na rynku mamy dostępne multum szkoleń, kursów i seminariów, magazyny branżowe. Książki mogące dodatnio wpłynąć na efekty naszej pracy wydawane są regularnie, a śledząc kilka zagranicznych blogów i portali mamy dostęp do wiedzy, która do świadomości przeciętnego konsumenta przebije się za jakieś 15 lat. O ofercie szkół wyższych nie będę się wypowiadał, gdyż w mojej ocenie czas na nie poświęcony nie jest proporcjonalny do zdobytej tam wiedzy.

Czy korzystamy (my, trenerzy) z tego?

Oszczędność czasu

Płacisz za czas trenera i za własny, ten zaoszczędzony.

Dlaczego?

W przypadku czasu trenera – to oczywiste. Ktoś spędza z Tobą ok. 1h, świadcząc usługę, za której wykonywania się utrzymuje. Jak lekarz, prawnik, fryzjer, czy grabarz.

Trener, tak jak adwokat, aby nie zostać wyśmianym w sądzie, musi na bieżąco uzupełniać i rozwijać swoją wiedzę. Nie dość, że w tym czasie nie zarabia, to do całego procederu musi jeszcze dopłacać, jeśli chce być najlepszy w swoim fachu. Trudny orzech do zgryzienia – cukierek dziś, czy dwa cukierki jutro?

Co miałem na myśli, pisząc że płacisz za zaoszczędzony czas?

W obecnych czasach dysponujemy nieograniczonym dostępem do informacji. Jeśli masz trochę chęci oraz komputer z dostępem do internetu to w kilka kliknięć możesz dotrzeć do najnowszych badań dotyczących kinaz białkowych, potem poczytać o nowościach w dziedzinie leczenia insulinooporności, aby na koniec dnia spokojnie zgłębiać promblematykę mobilności.

Jeśli znajdziesz na to czas pomiędzy pracą, rodziną, snem, znajomymi i własnymi pasjami oraz potrafisz obiektywnie spojrzeć na własne osiągi, cele i możliwości, nie masz żadnych problemów z motywacją to trening personalny nie jest wart Twoich pieniędzy.

Z jednym zastrzeżeniem: to, że masz czas na pogłębianie wiedzy teoretycznej i rzeczywiście to robisz nie zawsze sprawia, że potrafisz ją skutecznie wykorzystać na cele własne.

Czas to pieniądz.

Gwarancja sukcesu

Jeśli znasz trenera, który obiecuje Ci, że trenując z nim na 100% uda Wam się osiągnąć wspólnie założony cel to daj mi proszę znać.

Chętnie podpiszę z nim umowę na takowe treningi, zgarnę dobre pieniądze w ramach odszkodowania za nienależyte wykonanie zobowiązania.

Nikt nie jest wstanie zagwarantować Ci, że schudniesz 8kg/zbudujesz 40 cm ramię/przebiegniesz maraton w 3h czy co tam sobie założyłeś. A raczej założyliście – bo dobry trener powinien skutecznie wybić Ci z głowy nazbyt ambitne plany, przez co unikniesz niepotrzebnych rozczarowań.

Nie jesteś jednak na całkiem straconej pozycji: zarówno Tobie, jak i trenerowi powinno zależeć, abyś osiągnął założony cel. Ty jesteś szczęśliwy i zadowolony, polecasz trenera rodzinie, sąsiadom, kochance.

Win-win, biznes się kręci.

W ogólnym rozrachunku to jednak trenerowi powinno bardziej zależeć na Twoim sukcesie – jeden zadowolony Klient może zapewnić mu łańcuszek kolejnych i kolejnych. To się nazywa: sukces, spełnienie zawodowe i satysfakcja z wykonanej pracy.

Dlatego właśnie: płacisz, wymagasz, masz mieć efekty. Oczywiście nie mówię tu o zrzucaniu odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenia na niewinnego trenera oraz sabotowaniu jego działań przy zerowym zaangażowaniu.

To trener powinien mieć narzędzia aby skutecznie realizować plany swoich Klientów. O ile nie narusza w znacznym stopniu praw człowieka to wszelkie chwyty są dozwolone.

Jak widzisz – trening personalny jest nie do końca tym, czym na pozór może się wydawać.

To profesjonalna usługa, która zapewnia trwałe zmiany w życiu, nie ogranicza się jedynie do sylwetki. Wystarczy, że trafisz na właściwą osobę.

Czy warto trenować z trenerem personalnymi?

Nie odpowiem na tak zadane pytanie, decyzja należy do Ciebie.

Mogę jedynie przytoczyć opinie innych i zaprosić Cię na trening, abyś samemu sprawdził, o co w tym wszystkim chodzi.

Share This