Steve Jobs, zaproszony na graduację Stanforda, słusznie stwierdził, że aby odnaleźć szczęście, musisz znaleźć w życiu coś co kochasz i zacząć to robić. Całkiem podobnie twierdził Laska z “Chłopaki nie płaczą”. Bez znaczenia, która z tych postaci jest dla Ciebie większym autorytetem i ilu mądrych ludzi wypowiadało się wcześniej w podobnej tonacji – poświęcanie się w imię spraw, których nie kochasz jest głupie.

Obojętnie czy chodzi o ludzi, pracę czy sport – wybierz coś, co lubisz, a będzie Ci to dawało przyjemność i satysfakcję.

Memento mori

W jednym wpisów straszyłem czyhającą za rogiem śmiercią, która dopadnie Cię tym prędzej, im częściej kanapa wygrywa z ławką do wyciskania. Albo siodełkiem rowerowym. Albo butami do biegania.

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, na życie życiem innych. Nie dajcie złapać się w dogmat, którym jest życie koncepcjami myślenia innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę podążać za głosem waszego serca i intuicji. One w jakiś sposób już wiedzą, kim naprawdę chcecie być. Wszystko poza tym, jest drugorzędne.

Czas zdjąć klapki.

Sport to nie tylko siłownia.

Wybierz aktywność, która Ci najbardziej odpowiada, uwzględniając własne potrzeby i preferencje, nie podążaj jak owca za tłumem.

Jakie widzę alternatywy dla treningu siłowego?

Bieganie

Akcje w stylu “Polska Biega”, integracja Endomondo z Facebookiem i duży wybór kolorowych butów, które kupujesz tygodniami powodują, że społeczność biegaczy zaciekle walczy z dźwigaczami o palmę najbardziej irytującej sekty. Ludzie zaangażowani w marketing sieciowy i kilka innych ugrupowań skutecznie rywalizuje w tej niechlubnej konkurencji, sam nie wiem na kogo głosować.

Jeśli już wybierzesz upragniony model obuwia (naprawdę warto sięgnąć głębiej do kieszeni i poświęcić trochę czasu – stawy i ścięgna Ci podziękują) nie pozostaje Ci nic innego, jak zjechać windą (no przecież nie zejść schodami!) i rozpocząć bieg.

Oczywiście po włączeniu preferowanego trackera aktywności. Bieganie nie wymaga dojazdu w odpowiednie miejsce, długich przygotowań, sporych nakładów finansowych – podobno można biegać bez pulsometru za czterocyfrową kwotę, ale nie zweryfikowałem tej informacji.

Bieganie kusi, ponieważ możesz to robić praktycznie wszędzie, o każdej porze dnia i nocy, przygotowanie ogranicza się do zmiany ciuchów. Biegać potrafi każdy, nie musisz poświęcać czasu na naukę tej aktywności. Zaczynasz z tym, co masz.

Jest tylko jeden problem – jeśli zaczynasz biegać ze sporym nadbagażem, przesadzisz z objętością treningu lub używasz niewłaściwego obuwia – kontuzja jest kwestią czasu. Pamiętaj o tym, nie szarżuj na początku, katowanie nie zawsze ma sens i ciesz się sportem – bieganie trwale zmieni Twoje życie i sylwetkę.

Lifestyle biegacza wciąga, jednak sylwetki marzeń w ten sposób nie zbudujesz. Ale nie będzie Ci to przeszkadzać.

Jazda na rowerze

Czyli bieganie dla leniwych, wygodnych i spragnionych większych liczb.

Leniwych i wygodnych, bo w sumie to kolarze prowadzą bardzo siedzący tryb życia: większość treningu przesiedzisz. Spragnionych większych cyfr, ponieważ na rowerze rozwijasz większe prędkości, przez co pokonujesz większy dystans, a ze względu na mniejsze obciążenia dla układu kostnego możesz sobie pozwolić na większą objętość treningową nie ryzykując kontuzją.

Przy okazji – jeśli wydaje Ci się, że dużo wydajesz na bieganie – zestawienie kosztów sezonu na dwóch kołach sprawi, że poczujesz się jak skąpiec.

Wyjście na rower nie jest też tak proste jak założenie butów – jazda w deszczu, zimnie, śniegu i korkach to umiarkowana przyjemność. Jeśli nie mieszkasz w centrum miasta i masz możliwość pedałowania po mniej uczęszczanych szlakach – szybko się wkręcisz.

Dwie rady na początek: kup sobie spodenki z “pampersem” i kask. Ten pierwszy uratuje Ci tyłek, drugi życie. Wierzę, że jesteś doskonałym rowerzystą, ale pamiętaj o masie niedoskonałych kierowców i najzwyklejszej zawodności sprzętu.

Pływanie

Osobiście pływam tylko po to, aby nie utonąć. Wynika to jedynie z przeciętnej techniki i regularnych infekcji górnych dróg oddechowych. Umiejętność suszenia włosów nabyłem z wiekiem, nad nawykiem chodzenia zimą w czapce wciąż pracuję.

Jeśli nie posiadasz podobnych problemów – pływanie wspaniale rozwinie Twoją formę przy minimalnym obciążeniu stawów, żeby się uszkodzić musisz mieć prawdziwy talent.

Basen nie spina tak bardzo jak rower czy bieganie, proporcjonalnie rozwija sylwetkę – sporą robotę wykonują górne partie ciała.

Niestety, basen wymaga dostępu do pływalni. Jeśli nie mieszkasz w jej pobliżu – dojazd zje większą ilość czasu, niż sama aktywność. Pieniędzy na start nie potrzebujesz, chociaż warto zainwestować w kilka lekcji z instruktorem – najprawdopodobniej marnujesz większość energii i machasz niepotrzebnie kończynami, zamiast wykorzystywać je do efektywnego napędzania.

Ciekawym jest, że zmieniający dyscyplinę pływacy fantastycznie odnajdują się w większości sportów. Wnioski wyciągnij sam.

Triathlon

Triathlon jest połączeniem wad i zalet wymienionych wyżej aktywności – aby z powodzeniem uprawiać tą dysyplinę sportu wskazany jest pięciocyfrowy dochód, kupa wolnego czasu i zdiagnozowany masochizm. Chyba, że chcesz się jedynie lansować, wtedy wystarczy głęboki portfel.

Triathloniści są obiektem pogardy każdej zarówno ze strony biegaczy, jak i kolarzy i pływaków – narażasz się więc na nienawiść naprawdę szerokiej publiki. Najprawdopodobniej demotywować będzie Cię rodzina – w końcu Twój dzień będzie sprowadzał się do pracy, snu i treningu, zapomnisz jak wygląda Twoje dziecko, a obóz treningowy stanie się synonimem słowa wakacje.

To sport dla prawdziwych twardzieli. Wymaga cholernie mocnej psychiki i samozaparcia, doskonałej organizacji czasu. Cierpliwość jest absolutnie konieczna aby coś ugrać. Satysfakcja nieporównywalna z czymkolwiek.

Taniec

 

Zanim zostaniesz królem nocnych klubów czeka Cię masa pracy, kupa śmiechu i wiadra wylanego potu. Ta aktywność jest łatwa tylko na pozór. Poprawisz koordynację, równowagę, układ krążeniowo oddechowy jest obciążony w podobnym stopniu, jak we wspomnianych wcześniej aktywnościach – koszula po godzinie salsy wygląda podobnie jak po 90 minutach prania, brakuje tylko opcji wirowania.

Podobnie jak w przypadku pływania, jesteś uzależniony od konkretnej lokalizacji, jednak łatwiej się zmotywować do wyjścia, gdy zajęcia odbywają się o konkretnej godzinie. Specjalnego wyposażenia nie potrzebujesz, ceny karnetów/lekcji są bardzo zróżnicowane.

Z racji tego, że większość tańców towarzyskich odbywa się w parach, nie jest to aktywność polecana dla aspołecznych typów: istnieje duże ryzyko, że kogoś poznasz, znajdziesz nowych znajomych, mogą Cię nawet zmusić do wspólnych wypadów. Nie polecam.

Istnieje prawdopodobieństwo kontuzji, jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem drewnianych nóg, równie dobrze możesz jednak potknąć się o krawężnik i zabić. Zalecam kupić ubezpieczenie na życie.

A co, jeśli mnie to nie bawi?

Steve znalazł odpowiedź i na to pytanie:

“Praca wypełni dużą część naszego życia, zatem jedyną możliwością, by być w pełni usatysfakcjonowanym, jest dobrze pracować. Jedynym sposobem, by dobrze pracować, jest robienie tego, co uważasz za wspaniałe zajęcie. Jeżeli jeszcze tego nie znalazłeś, szukaj dalej. Nie spoczywaj. Jak ze wszystkimi sprawami serca, będziesz wiedział, kiedy to odnajdziesz. Tak jak z każdym dobrym związkiem, będzie ci coraz lepiej w miarę, jak będą upływać lata. Zatem szukaj, dopóki tego nie znajdziesz. Nie odpuszczaj.”

Zastąp “pracę” “treningiem” lub “sportem”.

Ma to sens?

Szukaj, próbuj, nie zniechęcaj się, znajdziesz coś dla siebie. Zaufaj mi. Albo Stevowi.

Pod prąd

Widząc otwierające się na każdym rogu kluby fitness można dojść do wniosku, że uprawianie sportu równoznaczne jest z chodzeniem na siłownię. Przecież upragniona przez wielu facetów sylwetka to szerokie plecy, masywne ramiona, wąska talia. Wypisz, wymaluj – tak wygląda weteran dźwigania. Kanon kobiecego piękna jest również zaskakująco łatwy do osiągnięcia za pomocą treningu siłowego.

Nie wpisujesz się w ten trend?

Przygotowujesz się do triathlonu 15h tygodniowo, wypruwając flaki i podporządkowując sobie życie pod start, będący uwieńczeniem wieloletniej pracy i wyrzeczeń?

Fajnie.

Ale i tak za “sportowca” prędzej zostanie uznany dres, zalewający się w każdy piątek, robiący bezpośrednio przed imprezą zestaw klatka piersiowa z bicepsem.

Płynie się zawsze do źródeł pod prąd, z prądem płyną śmiecie.

To już nie Steve. Ani nawet nie Laska

Share This