Treningowy kac, podatek od hipertrofii, grypa potreningowa, zakwasy.

Każde z wymienionych określeń jest potoczną nazwą zjawiska znanego jako opóźniona bolesność mięśni szkieletowych. Nie brzmi już tak sexy, wiem.

Zrozumienie istoty bólu towarzyszącego nam 24-72h po treningu jest jednak niezbędne, jeśli chcesz mu skutecznie zapobiegać oraz likwidować, gdy przeholujesz.

Czym są „zakwasy”?

Zakwasy są efektem nagromadzenia się w mięśniach kwasu mlekowego, który akumuluje się w nich po wysiłku, przez co odczuwamy bolesne palenie.

Zabawne, że ta średniowieczna teoria do dzisiaj jest obecna w podręcznikach, nawet akademickich.

Chyba nie wszyscy odnotowali, że kwas mlekowy jest metabolizowany w ciągu kilku, kilkunastu minut po wysiłku, aby w przeciągu godziny jego poziom wrócił do stanu wyjściowego.

Istnieje wiele hipotez dotyczących źródła powstawania bólu, z których najbardziej prawdopodobna jest ta, wprowadzająca pojęcie DOMS (delayed onset muscle soreness), które można przetłumaczyć jako „opóźniona bolesność mięśni szkieletowych”.

Można zabłysnąć terminem w towarzystwie, szczególnie warto się pokłócić o genezę zjawiska ze studentami medycyny, polecam.

W telegraficznym skrócie, odczuwamy ból, ponieważ:

  • w wyniku wysiłku fizycznego dochodzi do mikrouszkodzeń w mięśniach
  • powstaje stan zapalny, który uwrażliwia receptory bólowe
  • organizm odbudowuje komórki mięśniowe

W związku z tym, mediatory stanu zapalnego „wysyłają” do mózgu komunikat: „zepsułeś, ja to zaraz ogarnę, tylko weź nie przeszkadzaj i nie ruszaj”.

A najlepszą formą przekazania takiego komunikatu jest ból. Im większe uszkodzenie, tym większy.

Jak im zapobiegać? Jak je „leczyć”?

Grzebiąc w badaniach można znaleźć potwierdzenie i zaprzeczenie każdej z popularnych metod zapobiegania i leczenia powysiłkowego bólu.

Najsensowniej wypada:

  • niepodejmowanie aktywności w ogóle (dość skuteczne, polecam)
  • rozgrzewka i stretching
  • BCAA
  • kurkumina
  • morfina
  • witamina „I” (niesteroidowe leki przeciwzapalne, tj. Ibuprofen)
  • ciepłe lub ciepło-zimne kąpiele/prysznice
  • pilnowanie nawodnienia
  • lekki wysiłek „dzień po”

Zdanie odrębne

Nie rozpisywałem się na temat powyższych metod, ponieważ… słabo działają (poza pierwszą).

Smutna prawda jest taka, że zaczynając trening po przerwie, forsując się ponad miarę bądź podejmując nową aktywność fizyczną – będzie nas boleć, nie unikniemy tego.

Zaczynając trening siłowy, warto przygotować się na 2 tygodnie częściowego niedowładu, potem problemy znikną. Jeszcze zatęsknisz za tym bólem, chociaż teraz w to nie wierzysz.

Czerpanie przyjemności z DOMSów nie jest zdiagnozowane jako zaburzenie psychiczne, całkiem spora grupa ludzi odczuwa przyjemność z tego rodzaju bólu.

Zapraszam do społeczności.

 


https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12617692

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6392811

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12580677

Share This